HISTORIA - NIEUWLANDE
De Duikelaar – muzeum pomocy ukrywającym się
Muzeum w Nieuwlande opowiada o mieszkańcach, którzy podczas II wojny światowej ukrywali setki ludzi, głównie Żydów. W okolicy zachował się też leśny schron dla ukrywających się.

Dane miejsca zaktualizowano:
DLACZEGO WARTO?
Co czeka na miejscu.
Onderduikersmuseum De Duikelaar w Nieuwlande opowiada historię jednej z najbardziej niezwykłych wsi związanych z holenderskim ruchem oporu. Podczas II wojny światowej w tej niewielkiej miejscowości i jej okolicy ukrywano setki osób ściganych przez okupanta. Byli wśród nich członkowie ruchu oporu, ludzie unikający przymusowych robót w Niemczech, dezerterzy, ale przede wszystkim Żydzi uciekający przed deportacją i Zagładą. Nieuwlande leżało zaledwie około 30 kilometrów od obozu przejściowego Westerbork, a mimo to stało się miejscem, w którym całe sieci mieszkańców pomagały ludziom zniknąć z oficjalnego świata.
Najważniejszą postacią tej historii był Johannes Post, rolnik z Nieuwlande i późniejszy jeden z najbardziej znanych holenderskich działaczy ruchu oporu. W 1942 roku zaczął sprowadzać do wsi Żydów z Amsterdamu i szukać dla nich bezpiecznych miejsc u rodziny, przyjaciół i znajomych. To, co początkowo wyglądało jak pomoc organizowana przez pojedyncze osoby, szybko zaczęło rozrastać się w dużo większą sieć. Kolejni mieszkańcy przyjmowali ludzi do domów, organizowali żywność, fałszywe dokumenty i kryjówki, a Nieuwlande zyskało później przydomek „Drents Jeruzalem”.
Warunki w okolicy sprzyjały ukrywaniu ludzi. Nieuwlande było wówczas rozproszoną wsią powstałą na dawnych terenach torfowych, z pojedynczymi gospodarstwami, lasami, mokrymi obszarami i licznymi drogami oraz kanałami. Domy nie stały ciasno jeden przy drugim, a teren dawał możliwość przemieszczania ludzi bez ciągłego zwracania uwagi. Z drugiej strony każda pomoc oznaczała ogromne ryzyko. Jeśli Niemcy albo współpracująca z nimi policja odkryli ukrywaną osobę, konsekwencje groziły nie tylko jej samej, ale również rodzinie, która udzieliła schronienia.
Museum De Duikelaar mocno koncentruje się właśnie na tych zwykłych mieszkańcach. Nie przedstawia ruchu oporu wyłącznie jako historii kilku znanych bohaterów, ale pokazuje ludzi, którzy musieli podejmować bardzo konkretne decyzje: czy wpuścić obcą osobę do własnego domu, gdzie ją ukryć, jak zdobyć dodatkowe jedzenie, jak odpowiadać na pytania sąsiadów i co zrobić, jeśli pojawi się kontrola. Jedna z głównych wystaw nosi nazwę „Nooit iemand de deur wijzen”, czyli mniej więcej „Nigdy nikomu nie wskazuj drzwi”. Opowiada o żydowskich osobach ukrywających się w Nieuwlande, ich gospodarzach i całej organizacji pomocy.
Osobna ekspozycja poświęcona jest Johannesowi Postowi. Pokazuje jego drogę od rolnika z Nieuwlande do jednej z ważniejszych postaci Landelijke Knokploegen, czyli ogólnokrajowych grup bojowych ruchu oporu. To dobry przykład tego, jak lokalna pomoc pojedynczym osobom z czasem zaczęła łączyć się z dużo większą działalnością konspiracyjną. W muzeum pojawiają się również historie mniej znanych ludzi, dzięki czemu wojna nie jest tutaj opowiadana wyłącznie przez daty i wydarzenia, ale przez konkretne osoby.
Jedną z takich historii jest los Sally’ego Kimela, czternastoletniego chłopca i szkolnego kolegi Anne Frank. Musiał się ukrywać, a muzeum śledzi drogę, która doprowadziła go do bezpiecznego adresu oraz to, co wydarzyło się później. Dzięki takim historiom łatwiej zrozumieć, że „ukrywanie się” nie oznaczało jednego schronu, w którym człowiek siedział przez całą wojnę. Ludzie byli przenoszeni z domu do domu, zmieniali nazwiska, dostawali fałszywe dokumenty i często nie wiedzieli, jak długo będą mogli pozostać w danym miejscu.
W muzeum zachowano również prawdziwe przedmioty używane w czasie wojny. Są między innymi ołówki i gumka wykorzystywane przy fałszowaniu dokumentów tożsamości, stare fotografie oraz materiały należące do ludzi zaangażowanych w pomoc. Wystawy uzupełniają audioprzewodnik, ekrany dotykowe i elementy rozszerzonej rzeczywistości, ale nie zrezygnowano z prostych, autentycznych przedmiotów. Dzięki temu miejsce nie wygląda jak nowoczesna multimedialna atrakcja oderwana od historii, tylko raczej próbuje łączyć opowieści świadków z oryginalnymi pamiątkami.
Ciekawa jest też część pozwalająca zobaczyć, jak mogło wyglądać samo ukrywanie się. W muzeum przygotowano onderduikhuis, czyli przestrzeń przypominającą domową kryjówkę. Szczególnie dla dzieci ma ona pokazać, jak mało miejsca czasami mieli ludzie i jak ograniczone było ich codzienne życie. Człowiek ukrywający się nie mógł po prostu wyjść na spacer, podejść do okna albo normalnie korzystać z całego domu, jeśli istniało ryzyko, że ktoś z zewnątrz go zobaczy.
Po wyjściu z muzeum warto koniecznie pojechać albo podejść do prawdziwego onderduikhol, czyli leśnej kryjówki znajdującej się w Nieuwlande. Wejście znajduje się przy Johannes Poststraat, pomiędzy numerami 14 i 16, a od parkingu prowadzi do niego około 200-metrowa ścieżka przez las. Tego typu schronów było w okolicy więcej. Ukrywano się w nich wtedy, gdy pozostanie w domu stawało się zbyt niebezpieczne albo potrzebne było awaryjne miejsce na kilka nocy. Zachowana kryjówka została w 2014 roku odrestaurowana przez 43. Brygadę Zmechanizowaną z Johannes Postkazerne w Havelte i lepiej udostępniona odwiedzającym.
W muzeum można także zobaczyć materiał z udziałem Maxa Léonsa, który podczas wojny sam spędzał noce w podobnych kryjówkach i opowiadał, jak takie miejsca budowano oraz wyposażano. To bardzo dobrze uzupełnia wizytę w lesie, bo sama dziura w ziemi może wyglądać niepozornie, dopóki nie pomyśli się, że ktoś musiał przebywać tam godzinami albo dniami w ciszy, wilgoci i ciągłym napięciu.
Skala pomocy udzielanej w Nieuwlande została po wojnie zauważona również poza Holandią. W 1985 roku całe Nieuwlande i okolica otrzymały zbiorowe wyróżnienie Yad Vashem za ratowanie Żydów podczas Zagłady. Według muzeum podobne zbiorowe wyróżnienie otrzymała później tylko francuska miejscowość Le Chambon-sur-Lignon. To bardzo rzadki przypadek, bo Yad Vashem zazwyczaj honoruje konkretne osoby, a nie całe społeczności.
Warto również ruszyć poza sam budynek muzeum. Organizowane są spacery z przewodnikiem prowadzące przez Nieuwlande i okolice, podczas których odwiedza się prawdziwe domy i miejsca związane z ukrywającymi się. Trasa ma około 6 kilometrów i trwa mniej więcej 2,5 godziny. Przewodnicy opowiadają wydarzenia dokładnie tam, gdzie miały miejsce, dlatego taki spacer jest dobrym dodatkiem dla osób, które chcą wejść głębiej w historię wsi.
MIASTA I OKOLICE
Odkrywaj dalej.
TWÓJ KOLEJNY KIERUNEK