SPACER - DEDEMSVAART
Ogrody Mien Ruys
Ponad 30 różnych ogrodów w Dedemsvaart, tworzonych od 1924 roku przez Mien Ruys. Proste linie, naturalne nasadzenia, stare eksperymenty i pomysły, które zmieniły holenderskie ogrodnictwo.
Dane miejsca zaktualizowano:
DLACZEGO WARTO?
Co czeka na miejscu.
Tuinen Mien Ruys w Dedemsvaart to nie jeden wielki ogród w konkretnym stylu, tylko ponad trzydzieści różnych ogrodów pokazujących, jak przez ponad sto lat zmieniało się myślenie o projektowaniu zieleni. Jedne są bardzo geometryczne i uporządkowane, inne bardziej swobodne, z bujnymi bylinami, wodą, żwirem, cieniem i roślinami pozostawionymi trochę bardziej „na dziko”. Całość powstawała stopniowo od lat 20. XX wieku i była dla Mien Ruys czymś w rodzaju wielkiego laboratorium pod gołym niebem. To tutaj testowała rośliny, układy ścieżek, materiały i pomysły, które później trafiały do prywatnych ogrodów, osiedli i przestrzeni publicznych w całej Holandii. Dzisiaj kompleks liczy ponad 30 różnych ogrodów i jest jednym z najważniejszych zachowanych miejsc związanych z holenderską architekturą krajobrazu XX wieku.
Mien Ruys urodziła się w Dedemsvaart w 1904 roku i właściwie od początku miała ogród pod ręką. Jej rodzice prowadzili tutaj słynną szkółkę bylin Moerheim. Mien bardziej niż sama produkcja roślin interesowało jednak to, co można z nimi zrobić w konkretnej przestrzeni. Gdy miała 19 lat, zaczęła prowadzić dział projektowy rodzinnej firmy i właśnie wtedy rozpoczęły się jej pierwsze eksperymenty. Ponieważ w Holandii nie istniało jeszcze wtedy normalne kształcenie w takim kierunku, uczyła się między innymi w Berlinie i podczas praktyk w Anglii.
Pierwsze próby robiła dosłownie na kawałku ziemi należącym do rodzinnej szkółki. Wytyczyła prostą ścieżkę, zrobiła drugi trakt pod kątem prostym, na skrzyżowaniu umieściła mały kwadratowy staw i obsadziła teren roślinami, które po prostu jej się podobały. Po roku okazało się, że spora część z nich prawie zniknęła, bo nie pasowała do miejscowej gleby. Zamiast sztucznie poprawiać warunki, Ruys uznała, że lepiej dobierać rośliny do miejsca. Ta prosta zasada później stała się jednym z fundamentów jej sposobu projektowania.
Najstarszym zachowanym ogrodem jest Verwilderingstuin z 1924 roku, czyli ogród naturalizowany. Kolejny ważny fragment to Oude Proeftuin z 1927 roku, a później powstawały następne eksperymenty. Część z tych najstarszych założeń otrzymała status Rijksmonument. Ochroną objęto między innymi Verwilderingstuin, Oude Proeftuin, Watertuin z 1954 roku oraz kilka ogrodów z okresu powojennej odbudowy. To ważne, bo nie ogląda się tutaj wyłącznie współczesnych aranżacji inspirowanych Mien Ruys, ale prawdziwe fragmenty jej pracy zachowane w miejscu, w którym powstały.
Styl Ruys bardzo łatwo rozpoznać po zestawieniu dwóch rzeczy, które pozornie trochę się ze sobą gryzą. Układ ogrodu jest często bardzo prosty, geometryczny i czytelny: mocne linie, prostokąty, wyraźnie prowadzone ścieżki i dobrze zaplanowane proporcje. Roślinność natomiast bywa znacznie bardziej swobodna, gęsta i naturalna. Właśnie to połączenie mocnej konstrukcji z luźnymi bylinami zrobiło z niej jedną z najważniejszych holenderskich projektantek ogrodów XX wieku.
Mien Ruys przez całe życie lubiła testować rzeczy, które niekoniecznie kojarzyły się wcześniej z eleganckim ogrodem. W latach 60. eksperymentowała na przykład ze starymi podkładami kolejowymi, używając ich jako elementów konstrukcyjnych w ogrodzie. Pomysł zrobił się później tak popularny, że Ruys dostała nawet przydomek „Bielzen Mien”. Testowała również zastosowanie charakterystycznych betonowych płyt z odsłoniętym kruszywem, które później stały się bardzo popularne w holenderskich ogrodach i przestrzeni publicznej.
To właśnie dlatego najlepiej nie traktować Tuinen Mien Ruys jak klasycznego ogrodu botanicznego. Tu nie chodzi przede wszystkim o oglądanie rzadkich roślin czy kolekcji gatunków. Każdy fragment pokazuje raczej jakiś pomysł: jak poprowadzić ścieżkę, jak zrobić mały ogród przy szeregowcu, jak połączyć wodę z prostą architekturą albo jak wykorzystać jedną grupę bylin w różnych warunkach. Spacerując, można więc przechodzić z jednego niewielkiego ogrodu do drugiego i obserwować, jak bardzo potrafią różnić się klimatem mimo że znajdują się praktycznie obok siebie.
Ciekawa jest też skala całej kariery Mien Ruys. Projektowała ogrody przez ponad 70 lat, a jej idee trafiały nie tylko do prywatnych posesji. Pracowała także przy większych założeniach mieszkaniowych i przestrzeniach wspólnych, a swoje doświadczenia popularyzowała w czasopiśmie Onze Eigen Tuin, które sama założyła. Dzięki temu pomysły testowane w Dedemsvaart trafiały później do tysięcy zwykłych holenderskich ogrodów.
Mien Ruys zmarła w 1999 roku w wieku 94 lat. Po jej śmierci kompleks przejęła Stichting Tuinen Mien Ruys, czyli fundacja non-profit, która do dziś zajmuje się utrzymaniem ogrodów i zachowaniem ich historycznego charakteru. To ważne, bo takie miejsce bardzo łatwo byłoby „odświeżyć” tak mocno, że z pierwotnego projektu niewiele by zostało. Tutaj celem jest raczej utrzymanie ciągłości i jednoczesne pokazywanie, że ogród nigdy nie jest skończony raz na zawsze.
W 2024 roku obchodzono 100-lecie pierwszego ogrodu Mien Ruys w Dedemsvaart, co dobrze pokazuje, jak długą historię ma cały kompleks. Z tej okazji wydano też książkę poświęconą stu latom ogrodów i temu, jak zmieniały się one przez kolejne dekady. Sam tytuł – De tuin is een proces – dobrze oddaje sposób myślenia Ruys: ogród nie jest gotowym obrazkiem, tylko miejscem, które cały czas rośnie, starzeje się i zmienia.
Na terenie działa również Theehuis, gdzie można zrobić przerwę przy kawie i czymś słodkim, oraz Plantenhof z roślinami do własnego ogrodu. Organizowane są oprowadzania, warsztaty i różne wydarzenia sezonowe, więc przed wizytą warto sprawdzić aktualny kalendarz.
MIASTA I OKOLICE
Odkrywaj dalej.
TWÓJ KOLEJNY KIERUNEK