NATURA - WINTERSWIJK WOOLD
Torfowisko Wooldse Veen
Torfowisko przy niemieckiej granicy koło Winterswijk. Drewniane kładki prowadzą przez mokradła, wrzosowiska i las, a po drugiej stronie granicy zaczyna się niemieckie Burlo-Vardingholter Venn.

Dane miejsca zaktualizowano:
DLACZEGO WARTO?
Co czeka na miejscu.
Wooldse Veen koło Winterswijk to niewielki, ale bardzo charakterystyczny fragment dawnego torfowiska wysokiego położony dokładnie przy granicy z Niemcami. Nie jest to miejsce z jedną spektakularną atrakcją ani długa trasa na cały dzień. Najciekawszy jest sam krajobraz: podmokły las, wrzosowiska, torf, ciemne oczka wodne i drewniane kładki prowadzące przez fragmenty, po których normalnie trudno byłoby przejść suchą nogą. Granica państwowa właściwie nie ma tutaj znaczenia, bo po stronie niemieckiej teren płynnie przechodzi w znacznie większy Burlo-Vardingholter Venn, tworząc razem transgraniczny obszar przyrodniczy. (natuurmonumenten.nl)
Dzisiejszy Wooldse Veen jest tylko pozostałością po znacznie większym torfowisku, które przez setki lat rozciągało się po obu stronach obecnej granicy. Takie torfowiska powstają niezwykle wolno. W bardzo mokrym środowisku resztki mchów torfowców nie rozkładają się całkowicie, tylko odkładają warstwa po warstwie i stopniowo tworzą coraz grubszy pokład torfu. Proces trwa tysiące lat, ale człowiek potrafił zniszczyć jego efekt w ciągu kilku pokoleń. Torf przez stulecia był cennym paliwem, dlatego również w okolicach Winterswijk rozpoczęto jego wydobycie, osuszając teren za pomocą rowów i wycinając kolejne fragmenty pokładu. (natuurmonumenten.nl)
Ślady tej działalności widać do dzisiaj. Część prostych rowów, zagłębień i zbiorników wodnych nie jest naturalna, tylko powstała podczas eksploatacji torfu. Po jej zakończeniu problemem pozostało osuszenie terenu. Torfowisko wysokie może się rozwijać tylko wtedy, gdy zatrzymuje odpowiednio dużo wody, dlatego współczesna ochrona Wooldse Veen polega między innymi na ograniczaniu odpływu. Buduje się niewielkie przegrody, zasypuje część dawnych rowów i próbuje utrzymać wysoki poziom wody przez cały rok. Dzięki temu mchy torfowce mogą ponownie rosnąć, a obszar ma szansę zachować swój charakter. (natuurmonumenten.nl)
Najfajniejszym fragmentem dla odwiedzających są drewniane vlonders, czyli kładki przeprowadzone bezpośrednio przez podmokły teren. W kilku miejscach idzie się praktycznie nad torfem i wodą, otoczonymi niskimi brzozami oraz inną roślinnością bagienną. Po intensywnych opadach okolica potrafi wyglądać naprawdę dziko, a w suchszych okresach znacznie lepiej widać strukturę torfu i zarastające dawne wyrobiska. Deski bywają jednak mokre i śliskie, więc szczególnie jesienią i zimą warto patrzeć pod nogi.
Przez Wooldse Veen prowadzą lokalne ścieżki spacerowe, ale najlepszym pomysłem jest połączenie holenderskiej części z Burlo-Vardingholter Venn po stronie niemieckiej. Granicę przekracza się właściwie niezauważalnie, a cały krajobraz nadal wygląda podobnie. Niemiecka część rezerwatu jest większa i razem z Wooldse Veen tworzy chroniony kompleks mający około 180 hektarów. Taka transgraniczna trasa daje zdecydowanie lepsze wyobrażenie o skali dawnych mokradeł niż krótki spacer wyłącznie po holenderskim fragmencie. (winterswijk.nl)
Roślinność dobrze pokazuje, jak specyficzne są warunki na torfowisku. Można spotkać tutaj mchy torfowce, wełnianki, wrzosiec bagienny i inne gatunki lubiące kwaśne, bardzo wilgotne podłoże. W bardziej otwartych miejscach pojawiają się wrzosowiska, a na osuszonych fragmentach szybko wchodzą brzozy i inne drzewa. Właśnie z tym zarastaniem zarządcy rezerwatu muszą regularnie walczyć, bo gdy teren robi się zbyt suchy, las stopniowo wypiera charakterystyczną roślinność torfowiskową. (natuurmonumenten.nl)
Wooldse Veen jest również dobrym miejscem dla zwierząt związanych z wilgotnym środowiskiem. Natuurmonumenten wymienia między innymi różne gatunki ważek i motyli, a w spokojniejszych częściach można spotkać ptaki korzystające z bagien, lasu i otwartych wrzosowisk. Nie jest to jednak typowy rezerwat z dużą czatownią, do której jedzie się specjalnie na obserwację konkretnego gatunku. Tutaj bardziej chodzi o spacer przez sam ekosystem i zobaczenie, jak wygląda torfowisko, które nadal pozostaje bardzo mokre.
Ciekawy jest również sam region Woold, położony na południe od Winterswijk. To jeden z charakterystycznych krajobrazów Achterhoek z małymi polami, starymi gospodarstwami, alejami drzew, lasami i krętymi drogami. Wooldse Veen jest więc dobrym punktem na większej trasie rowerowej lub samochodowej po okolicy. Kilkanaście minut później można znaleźć się w zupełnie innym krajobrazie, na przykład przy kamieniołomie Winterswijk, starych gospodarstwach albo w centrum miasta.
Podczas spaceru trzeba pamiętać, że jest to teren chroniony i bardzo wrażliwy na deptanie. Szczególnie na torfowisku zejście kilka metrów ze ścieżki może oznaczać zniszczenie roślin, które odbudowują się bardzo powoli, dlatego należy trzymać się wyznaczonych tras i kładek. Psy są dozwolone wyłącznie zgodnie z lokalnymi oznaczeniami i powinny być prowadzone na smyczy, zwłaszcza ze względu na dzikie zwierzęta oraz przejście do niemieckiego rezerwatu.
MIASTA I OKOLICE
Odkrywaj dalej.
TWÓJ KOLEJNY KIERUNEK