WIDOKI - MEIJEL
Wieża widokowa Belfort de Vossenberg
22-metrowa wieża koło Meijel stojąca przy sześciu bunkrach Peel-Raamstelling. Po drodze na górę poznaje się historię torfu, wojny i przyrody De Peel.
Dane miejsca zaktualizowano:
DLACZEGO WARTO?
Co czeka na miejscu.
Uitkijktoren Belfort De Vossenberg koło Meijel to nie jest zwykła wieża widokowa postawiona gdzieś przy lesie. Cały teren wokół niej ma mocną historię wojskową, a sama konstrukcja została zaprojektowana tak, żeby podczas wejścia opowiadała o tym miejscu. Wieża ma około 22 metrów wysokości, cztery główne poziomy i stoi praktycznie na granicy Limburgii oraz Noord-Brabant, przy południowej części Nationaal Park De Groote Peel. Z góry widać szeroki, płaski krajobraz torfowisk, wrzosowisk, mokradeł i lasów, ale zanim dotrze się na sam szczyt, po drodze przechodzi się przez kilka różnych tematów związanych z De Peel.
Najmocniejszy jest jednak teren pod wieżą. Wokół Belfortu zachowało się sześć kazamat, czyli betonowych schronów należących do Peel-Raamstelling. Była to długa linia obronna przygotowywana przez Holendrów tuż przed II wojną światową. Jej zadaniem było wykorzystanie trudnego, podmokłego krajobrazu De Peel jako naturalnej przeszkody i wzmocnienie go systemem bunkrów, rowów, stanowisk obronnych i innych umocnień. Sama Vossenberg była ważnym punktem, bo znajdowała się na wyżej położonym piaszczystym grzbiecie, z którego można było kontrolować otaczający teren.
W 1940 roku nie doszło tutaj jeszcze do wielkich walk, ale w 1944 roku sytuacja była już zupełnie inna. Okolice De Peel stały się frontem podczas alianckiego natarcia i odwrotu wojsk niemieckich. W rejonie Vossenberg walczyli między innymi żołnierze brytyjscy, a cały teren był wykorzystywany zarówno jako punkt oporu, jak i osłona dzięki trudnym do przejścia mokradłom. Do dziś przy ścieżkach można znaleźć bunkry typu S, B i G, a także ślady dawnych stanowisk obronnych.
Najciekawsze są kazamaty typu S, częściowo ukryte w roślinności. Ze względu na charakterystyczny kształt bywają nazywane „stekelvarken” albo „spinnenkop”, czyli jeżozwierzem albo głową pająka. W środku żołnierze mogli chronić się przed ostrzałem i prowadzić ogień z ciężkich karabinów maszynowych. Konstrukcja była ustawiona tak, żeby sąsiednie kazamaty mogły wzajemnie się osłaniać.
Na terenie znajduje się też rzadsza G-kazamata, czyli masywniejsza konstrukcja o bardziej kwadratowej formie i zaokrąglonych narożnikach. Zachowała się jako ruina i właśnie przez to dobrze pokazuje, jak ciężkie były działania wojenne w tej okolicy. Nie wszystkie zniszczenia powstały bezpośrednio od ostrzału przeciwnika, ale sama konstrukcja do dziś nosi ślady wojny.
Belfort został zaprojektowany tak, żeby nawiązywać do tych bunkrów. Ma prostą, masywną formę z drewnianymi okładzinami na krótszych bokach i otwartymi dłuższymi ścianami. Podstawa jest celowo podniesiona i wizualnie przypomina ciężkie militarne konstrukcje stojące w okolicy. Nie jest to więc przypadkowa forma architektoniczna, tylko współczesna interpretacja całego historycznego terenu.
Podczas wejścia na kolejne poziomy pojawiają się informacje o czterech głównych tematach: torfie, przyrodzie, wojnie i sztuce. Dzięki temu wspinaczka działa trochę jak małe muzeum rozciągnięte pionowo. Na niższych poziomach pokazano historię wydobycia torfu i ludzi pracujących w De Peel, wyżej pojawia się przyroda i militarna przeszłość miejsca, a na szczycie całość kończy się panoramą terenu, o którym przed chwilą się czytało.
Torf był przez stulecia nazywany tutaj „złotem De Peel”. Wydobywano go na dużą skalę i wykorzystywano jako paliwo. Dzisiejsze mokradła, rowy i ścieżki są częściowo efektem właśnie tej działalności. W terenie zachował się też dawny trakt, który służył zarówno przy wydobyciu torfu, jak i jako droga prowadząca z Meijel w stronę Brabant. W czasie wojny ten sam przebieg miał znaczenie jako możliwa droga odwrotu i przemieszczania się przez podmokły krajobraz.
Z najwyższego poziomu najlepiej widać, dlaczego ten teren był strategiczny. De Peel przez długi czas pozostawało trudnym do przekroczenia obszarem pełnym bagien, torfowisk i miękkiego gruntu. Dla zwykłego spacerowicza dzisiaj wygląda to spokojnie, ale dla wojska przemieszczającego ciężki sprzęt było ogromnym problemem.
Przy dobrej pogodzie z wieży widać dużą część południowego fragmentu De Groote Peel. Można zobaczyć otwarte wrzosowiska, zbiorniki wodne i lasy ciągnące się daleko w stronę Noord-Brabant. W regionie występuje ponad 200 gatunków ptaków, więc lornetka ma sens szczególnie wiosną i podczas migracji.
Warto jednak pamiętać o sezonowych ograniczeniach. Część De Groote Peel jest okresowo zamykana podczas sezonu lęgowego i migracji ptaków. W tych okresach nie zawsze da się kontynuować spacer z Vossenberg głębiej w teren parku narodowego. Sama wieża i najbliższy obszar pozostają jednak dostępne.
Jeśli chcecie zrobić dłuższą trasę, Staatsbosbeheer wyznaczyło tutaj krótką Wandelroute Vossenberg o długości około 0,9 km, prowadzącą przez teren bunkrów i wieżę. Można ją oczywiście połączyć z większą trasą po okolicy, ale sam punkt sprawdza się również jako szybki przystanek.
MIASTA I OKOLICE
Odkrywaj dalej.
TWÓJ KOLEJNY KIERUNEK