NATURA - HELENAVEEN
Torfowiska Mariapeel
Mokradła, wrzosowiska i stare kanały po wydobyciu torfu. Mariapeel pod Helenaveen to fragment ogromnych bagien De Peel, które przez stulecia uchodziły za niemal nie do przejścia.
Dane miejsca zaktualizowano:
DLACZEGO WARTO?
Co czeka na miejscu.
Mariapeel leży przy Helenaveen, dokładnie na pograniczu Limburgii i Brabancji. Nie jest to miejsce z jednym punktem widokowym, który można odhaczyć w pięć minut. Idzie się tutaj pomiędzy ciemnymi zbiornikami wody, wrzosowiskami, brzozami i prostymi kanałami przecinającymi teren jak od linijki. Te kanały od razu zdradzają, że krajobraz nie jest tak dziki, jak wygląda. Większość z nich wykopano podczas wydobycia torfu, a to właśnie torf przez ponad sto lat decydował o tym, co działo się w całej okolicy.
Dawny De Peel był ogromnym wysokim torfowiskiem. Woda zatrzymywała się tutaj na słabo przepuszczalnych warstwach podłoża, a martwe rośliny przez tysiące lat odkładały się jedna na drugiej. W niektórych miejscach warstwa torfu osiągała kilka metrów grubości. Teren był mokry, pusty i trudny do przejścia, więc przez długi czas stanowił naturalną barierę pomiędzy osadami po obu jego stronach. Dzisiaj z tego wielkiego bagiennego świata zostały przede wszystkim Mariapeel, Deurnsche Peel i De Groote Peel.
Największa zmiana przyszła w 1853 roku, kiedy bracia Van de Griendt rozpoczęli tutaj przemysłowe wydobycie torfu. W tym samym roku wykopano znaczną część Helenavaart, kanału pozwalającego wywozić materiał z bagien. W ciągu zaledwie kilku lat teren zaczęto przecinać kolejnymi rowami i drogami, a obok powstała zupełnie nowa miejscowość - Helenaveen, zbudowana właściwie po to, żeby obsługiwać torfowy biznes. Jeszcze dzisiaj układ kanałów i długich prostych dróg w okolicy bardzo wyraźnie pokazuje, jak planowo prowadzono wydobycie.
Torf nazywano tutaj „czarnym złotem Peel”. Po wysuszeniu trafiał do pieców i fabryk jako paliwo, więc w czasach przed powszechnym wykorzystaniem gazu i energii elektrycznej był naprawdę wartościowym towarem. Z wyrobisk wywożono go niewielkimi wagonikami po wąskich torach, później ładowano na barki i transportowano kanałami. W Helenaveen do dziś stoją trzy stare wywrotki torfowe ustawione jako pomnik tej historii. Pochodzą z Mariaveen i przypominają czasy, kiedy zamiast spacerowiczów po tym krajobrazie poruszali się robotnicy i całe składy załadowane torfem.
Wydobycie było tak intensywne, że z dawnego torfowiska została tylko niewielka część. Już przed II wojną światową zaczęły pojawiać się pomysły ochrony najcenniejszych fragmentów, ale przez kolejne dekady kopanie nadal trwało. Dopiero w 1962 roku Mariaveen i De Driehonderd Bunders przejęło Staatsbosbeheer, a kolejne fragmenty trafiały pod ochronę później. Dzisiaj Mariapeel wraz z Deurnsche Peel tworzy obszar Natura 2000, a cały teren jest jedną z trzech głównych części Nationaal Park De Peel.
Samo chronienie terenu nie wystarcza, bo największym problemem jest dziś woda. Dawne kanały i rowy wykopane dla przemysłu nadal bardzo skutecznie odprowadzają ją z torfowiska, a otaczające pola również mają znacznie niższy poziom wód gruntowych. Dlatego część rowów jest blokowana albo spłycana, powstają groble, a zarządcy próbują utrzymać możliwie stały poziom wody. Bez tego torf wysycha, brzozy i trawy zaczynają przejmować teren, a wysokie torfowisko po prostu znika. W miejscach, gdzie udało się poprawić warunki, ponownie rozwija się torfowiec - roślina, od której kilka tysięcy lat temu zaczęła się cała historia Peel.
Mariapeel nadal potrafi też przypomnieć, że suche torfowisko jest wyjątkowo łatwopalne. W 2022 roku duży pożar objął około 40 hektarów terenu pomiędzy Helenaveen i Griendtsveen. Przy akcji pracowało niemal 300 osób, a gaszenie nie kończy się tutaj razem ze zniknięciem płomieni, bo ogień może tlić się głęboko w warstwie torfu. To jeden z powodów, dla których ponowne nawodnienie tego krajobrazu jest ważne nie tylko dla roślin i ptaków.
Na spacer najlepiej ruszyć spod dawnego Biologisch Station Mariapeel. Staatsbosbeheer wyznaczyło stąd kilka tras, między innymi krótką czerwoną pętlę o długości 2,9 km. Są też dłuższe warianty prowadzące przez bardziej otwarte fragmenty torfowiska i wzdłuż dawnych kanałów. Nie jest to teren na białe sneakersy - nawet gdy od kilku dni nie pada, fragmenty ścieżek potrafią być mokre, a pod zielonym mchem może znajdować się całkiem konkretna ilość wody.
Najlepsze w Mariapeel jest właśnie to, że stary przemysł nadal da się czytać bez muzealnych tablic. Prosty kanał był drogą transportową, zbiornik obok ścieżki może być dawnym wyrobiskiem, a Helenaveen nie powstało dlatego, że komuś spodobała się okolica, tylko dlatego, że pod nogami znajdowały się miliony ton paliwa. Dzisiaj sytuacja jest dokładnie odwrotna - zamiast osuszać teren, ludzie próbują zatrzymać w nim wodę i odbudować choć kawałek bagna, które wcześniej przez ponad sto lat systematycznie wykopywali.
MIASTA I OKOLICE
Odkrywaj dalej.
TWÓJ KOLEJNY KIERUNEK