NATURA - SINT JANSKLOOSTER
Kładka przez mokradła De Wieden
Krótka, niespełna kilometrowa trasa po drewnianych kładkach przez trzcinowiska, kanały i pływający torf. Dobry szybki przystanek przy De Wieden i Beulakerwijde.
Dane miejsca zaktualizowano:
DLACZEGO WARTO?
Co czeka na miejscu.
Vlonderpad De Wieden przy Sint Jansklooster to krótka trasa, ale bardzo dobrze pokazuje, czym właściwie jest krajobraz De Wieden. Nie ma tu wielkiej wieży, długiej wyprawy ani jednego spektakularnego punktu. Zamiast tego idzie się niespełna kilometr po kładkach i utwardzonych ścieżkach przez trzcinowiska, niewielkie kanały, podmokłe łąki i tzw. pływający ląd, czyli teren, który z wierzchu wygląda normalnie, ale pod warstwą roślinności znajduje się jeszcze około półtora metra wody. Cała pętla ma około 0,94 km i spokojnym tempem zajmuje mniej więcej 20–30 minut.
Najciekawsze jest to, że trasa nie prowadzi po przypadkowym fragmencie mokradeł. Została poprowadzona tak, żeby na małej przestrzeni pokazać różne etapy powstawania krajobrazu De Wieden. Najpierw jest otwarta woda, później młode trzcinowiska, starsze zarośnięte fragmenty, wilgotne łąki, a na końcu bardziej zwarty las bagienny. W praktyce można więc przejść przez kilka etapów zarastania dawnego akwenu bez robienia wielokilometrowej trasy po parku narodowym.
Cały ten krajobraz powstał w dużej mierze przez człowieka. Od XV wieku wydobywano tutaj torf, który był bardzo cennym paliwem. Najpierw usuwano wierzchnią warstwę, później wycinano torf coraz głębiej, a po zakończeniu eksploatacji zostawały długie pasy wody i wąskie fragmenty lądu. Z czasem część brzegów była rozmywana przez wiatr i fale, a niewielkie wyrobiska łączyły się w większe jeziora. Tak powstały charakterystyczne wieden, od których cały region wziął nazwę. Dzisiejsze De Wieden nie jest więc po prostu naturalnym bagnem, tylko krajobrazem ukształtowanym przez setki lat wydobycia torfu, a później przejętym z powrotem przez wodę i roślinność.
Na trasie można zobaczyć również tjasker, czyli jeden z najmniejszych typów holenderskich wiatraków. Takie konstrukcje wykorzystywano dawniej do przepompowywania wody z trzcinowisk i utrzymywania odpowiedniego poziomu na terenach użytkowanych przez ludzi. Ten przy Vlonderpad przypomina o czasach, kiedy krajobraz był dużo bardziej intensywnie wykorzystywany gospodarczo. Natuurmonumenten podaje, że tjaskery zaczęły znikać około lat 30. XX wieku, kiedy zastępowały je metalowe wiatraki i bardziej nowoczesne systemy odwadniania.
Dalej ścieżka prowadzi nad fragmentami tzw. drijvend land, czyli pływającego lądu. Z wierzchu może wyglądać jak zwykła łąka z trzciną i trawami, ale warstwa roślinności jest miejscami na tyle cienka, że bez zabezpieczonej trasy człowiek mógłby się przez nią po prostu zapaść. Pod spodem znajduje się woda, a rośliny tworzą stopniowo coraz grubszą matę. To właśnie w taki sposób otwarta woda powoli zamienia się najpierw w mokradło, a później w bardziej stabilny ląd.
Ten proces nadal trwa. Natuurmonumenten wspomina, że część młodego pływającego terenu przy ścieżce powstała dopiero w ciągu ostatnich około 25 lat. Zarządzanie nim nie jest proste, bo ciężkie maszyny nie mogą normalnie wjechać na tak cienką warstwę gruntu. Niektóre fragmenty można kosić dopiero podczas mocnych mrozów, kiedy podłoże staje się wystarczająco stabilne. To dobry przykład tego, że De Wieden nie jest terenem pozostawionym całkowicie samemu sobie, tylko miejscem, gdzie przyroda i aktywne zarządzanie cały czas się ze sobą mieszają.
Mimo niewielkiej długości trasa jest też dobrym punktem do obserwowania ptaków. W całym De Wieden gniazduje około 80 gatunków ptaków, a przy Beulakerwijde można wypatrzyć między innymi ptaki związane z trzcinowiskami i otwartą wodą. Niedaleko punktu widokowego znajdują się specjalne pływające platformy przygotowane dla rybitwy czarnej, która korzysta z takich miejsc podczas lęgów. W trzcinach można usłyszeć rietzangera, a przy odrobinie szczęścia również zobaczyć zimorodka albo inne gatunki związane z mokradłami.
W całym obszarze De Wieden żyją także wydry, choć oczywiście podczas krótkiego spaceru nie ma co zakładać, że akurat się pokażą. Ich obecność jest jednak dobrym wskaźnikiem jakości środowiska i jednym z powodów, dla których ten region jest tak ważny przyrodniczo. De Wieden razem z sąsiednim De Weerribben tworzą część Nationaal Park Weerribben-Wieden, ogromnego kompleksu jezior, torfowisk, trzcinowisk i lasów bagiennych o powierzchni około 11 tysięcy hektarów.
Dużym plusem Vlonderpad jest dostępność. Cała trasa jest utwardzona i przystosowana dla wózków dziecięcych oraz osób poruszających się na wózkach. Przy początku i końcu znajduje się niewielki mostek o większym nachyleniu, dlatego osobom na wózkach ręcznych Natuurmonumenten zaleca pomoc drugiej osoby. Sama kładka ma zabezpieczenia przed zjechaniem z boku, a przy bezoekerscentrum znajduje się dostępna toaleta. To jeden z niewielu fragmentów tego typu mokradeł, który można bez większego problemu zobaczyć także przy ograniczonej mobilności.
Jeśli chcecie czegoś bardziej terenowego, tuż za centrum zaczyna się też Laarzenpad, czyli około 2,3-kilometrowa trasa prowadząca bezpośrednio przez trzcinowiska i mokradła. Tam nie ma już wygodnej, utwardzonej ścieżki, pojawiają się błoto, węższe przejścia i małe promy linowe służące do przekraczania kanałów. Dobrym połączeniem jest więc najpierw przejść Vlonderpad, a później, jeśli warunki i buty pozwalają, dorzucić Laarzenpad.
Przy Bezoekerscentrum De Wieden można też ruszyć na wodę. Organizowane są rejsy cichymi łodziami z przewodnikiem, a w sezonie działa również Waterbus łączący Sint Jansklooster z Blokzijl i Giethoorn. Jeśli macie więcej czasu, właśnie z wody najlepiej widać skalę całego obszaru, bo większość krajobrazu De Wieden tworzą jeziora, kanały i trudno dostępne trzcinowiska. Vlonderpad jest więc dobrym krótkim wprowadzeniem przed większą wycieczką.
MIASTA I OKOLICE
Odkrywaj dalej.
TWÓJ KOLEJNY KIERUNEK