Ciekawe Miejsca w Holandii

NIETYPOWE - BURDAARD

Dom i muzeum Ruurda Wiersmy

Dom-muzeum fryzyjskiego mleczarza i malarza samouka. Ruurd Wiersma pokrył ściany, sufit, drzwi, meble, wiadra, zegary, a nawet własne buty kolorowymi obrazami.

NietypoweMuzeaNa deszcz

Dane miejsca zaktualizowano:

DLACZEGO WARTO?

Co czeka na miejscu.

Ruurd Wiersma Museum w Burdaard to jedno z tych miejsc, które trudno porównać do zwykłego muzeum sztuki. Nie przychodzi się tutaj głównie po to, żeby oglądać obrazy wiszące równo na białych ścianach. Najważniejszym dziełem jest sam dom. Ruurd Wiersma, mleczarz z zawodu i malarz samouk, przez kilka lat zamienił swoją niewielką robotniczą chałupę w jeden wielki obraz. Pomalował ściany, sufit, drzwi, przedmioty codziennego użytku, a z czasem właściwie wszystko, co wpadło mu w ręce. Dzięki temu do dziś można wejść do środka i zobaczyć wnętrze niemal dokładnie takie, jakie zostawił po swojej śmierci w 1980 roku.

Ruurd Wiersma urodził się w 1904 roku w Rinsumageest w rodzinie robotnika rolnego. Nie kończył akademii sztuk pięknych i nie miał klasycznego wykształcenia artystycznego. Przez większość życia pracował fizycznie, a jednym z jego zajęć było rozwożenie mleka. Właśnie dlatego krajobraz północnej Fryzji pojawia się później tak często w jego obrazach. Znał go z codziennych tras, pól, gospodarstw i dróg, którymi poruszał się przez lata.

W 1964 roku kupił w Burdaard niewielki podwójny dom robotniczy z 1905 roku. Jedną część zajmował sam, drugą wynajmował. Punkt zwrotny przyszedł niedługo później, kiedy w salonie eksplodował piecyk na naftę. Ściany i sufit zostały zabrudzone sadzą, więc lokalny malarz doradził mu, żeby okleić je jasnym papierem. Wiersma zrobił coś zupełnie innego. Zamiast potraktować ściany jak zwykłe tło, zaczął je malować.

W ciągu około pięciu lat stworzył w salonie ogromne przedstawienie czterech pór roku. Każda ze ścian pokazuje inny sezon, a sufit zamienił w niebo z chmurami i ptakami. Nie używał przy tym drogich farb artystycznych. Malował między innymi farbami i lakierami kupowanymi w zwykłych sklepach, nakładanymi bezpośrednio z puszki. Styl Wiersmy określa się dziś jako sztukę naiwną – prostą, bez akademickich zasad perspektywy i kompozycji, ale bardzo osobistą i rozpoznawalną.

Najciekawsze jest jednak to, że Ruurd nie zatrzymał się na ścianach. Kiedy zabrakło miejsca, zaczął malować kolejne rzeczy. Dekorował drzwi alkowy, wiadro na węgiel, pudełka, zegary, butelki, meble, elementy wyposażenia, a nawet własne buty. Część tych przedmiotów nadal znajduje się dokładnie tam, gdzie ich używał. W salonie stoi jego fotel, radio Philips z gramofonem, stół, naczynia, stare puszki z farbą i pędzle. W szafach zachowały się ubrania, a dawne alkowy służyły mu później między innymi jako miejsce przechowywania gotowych prac.

Mała kuchnia również została przez niego zmieniona. Wiersma inspirował się nawet dekoracjami na zwykłych puszkach i opakowaniach stojących na półkach. Na ścianach i frontach szafek pojawiły się kolorowe sceny i wzory, a jaskrawe przedmioty codziennego użytku zaczęły mieszać się z jego własnymi malowidłami. Dzięki temu nie ma tu wyraźnej granicy pomiędzy sztuką a zwykłym mieszkaniem. Wszystko wygląda trochę tak, jakby właściciel wyszedł na chwilę i za moment miał wrócić.

Po ukończeniu malowideł ściennych Wiersma dalej pracował na osobnych płytach z hardboardu. Powstały setki obrazów, przede wszystkim pejzaże, sceny biblijne, codzienne życie na wsi i motywy, które sam znał albo widział na ilustracjach. Jego prace zaczęły zwracać uwagę ludzi spoza Burdaard i z czasem stał się rozpoznawalny w środowisku miłośników sztuki naiwnej. Nie chodziło przy tym o perfekcję techniczną. Właśnie prostota, mocne kolory i bardzo osobisty sposób patrzenia na świat sprawiły, że jego twórczość zaczęła być traktowana poważnie.

Ruurd Wiersma zmarł w 1980 roku. W testamencie pozostawił swój majątek Diakonessenziekenhuis w Leeuwarden, gdzie wcześniej był leczony. Rok później szpital przekazał spuściznę specjalnie powołanej fundacji, której zadaniem było zachowanie domu i twórczości Wiersmy. Dzięki temu wnętrze nie zostało opróżnione ani przerobione na zwykłą galerię. Zachowano zarówno malowidła, jak i dużą część wyposażenia, a dom stopniowo przekształcono w muzeum.

To właśnie sprawia, że Ruurd Wiersma Hûs jest tak ciekawy. Można zobaczyć jego obrazy w innych miejscach, ale tutaj ogląda się cały świat, który stworzył dla siebie. W małym salonie cztery ściany przechodzą przez kolejne pory roku, nad głową jest pomalowane niebo, obok stoją jego rzeczy, a kilka kroków dalej wciąż leżą puszki po farbach, z których korzystał. Nie jest to rekonstrukcja wymyślona przez muzealników, tylko zachowane środowisko życia jednego człowieka. Rijksdienst voor het Cultureel Erfgoed zalicza wnętrze domu do ważnych zachowanych zespołów historycznych właśnie ze względu na to wyjątkowe połączenie sztuki, wyposażenia i osobistej historii właściciela.

Druga część dawnego podwójnego domu została dziś wykorzystana jako niewielka przestrzeń wystawowa. Można tam zobaczyć kolejne obrazy Wiersmy i dowiedzieć się więcej o jego życiu. Muzeum pozostaje jednak kameralne i nie potrzeba kilku godzin, żeby je przejść. Największą wartością jest spokojne oglądanie detali i słuchanie opowieści wolontariuszy, którzy oprowadzają gości tak, jakby naprawdę zapraszali ich do dawnego domu Ruurda.

MIASTA I OKOLICE

Odkrywaj dalej.

TWÓJ KOLEJNY KIERUNEK

Zobacz, co jest po drodze.

Odkryj na mapie ↗