Ciekawe Miejsca w Holandii

HISTORIA - DEN BOSCH

Katedra św. Jana w Den Bosch

Ogromna gotycka katedra w centrum Den Bosch. W środku czekają stare organy i cudowna figura Maryi, a na zewnątrz 96 dziwnych postaci oraz anioł z telefonem.

HistoriaCitytripArchitekturaNa deszcz

Dane miejsca zaktualizowano:

DLACZEGO WARTO?

Co czeka na miejscu.

Sint-Janskathedraal jest jednym z tych budynków, przy których warto najpierw obejjść całość dookoła, a dopiero później wejść do środka. Katedra stoi przy Parade w centrum Den Bosch i z każdej strony wygląda trochę inaczej. Najwięcej dzieje się na zewnątrz - pomiędzy przyporami siedzą kamienne postacie ludzi, zwierząt, muzykantów i dziwnych stworzeń, a wysoko nad nimi wyrastają kolejne wieżyczki i dekoracje. Jest ich tyle, że część szczegółów można spokojnie przegapić nawet podczas drugiej wizyty.

Pierwszy kościół św. Jana powstał tutaj około 1220 roku. Była to znacznie mniejsza romańska świątynia, z której do dzisiaj zachowały się fragmenty dolnej części wieży. Około 1380 roku rozpoczęła się budowa ogromnego gotyckiego kościoła. Nową konstrukcję stawiano stopniowo wokół starej, dzięki czemu nabożeństwa mogły odbywać się również podczas prac. Budowa trwała przez kolejne pokolenia i w efekcie powstał jeden z najważniejszych przykładów gotyku brabanckiego w Holandii.

W tym samym czasie zaczęła rozwijać się historia Zoete Lieve Vrouw van 's-Hertogenbosch. Według przekazu około 1380 roku w warsztacie kamieniarskim znaleziono starą figurę Maryi, którą początkowo uznano za tak brzydką, że jeden z pracowników chciał wykorzystać ją jako drewno na opał. Figury jednak nie spalono, a kiedy zaczęto przypisywać jej cuda, otrzymała własną kaplicę. Do Den Bosch zaczęli przyjeżdżać pielgrzymi i przez następne stulecia wizerunek stał się jednym z najważniejszych elementów historii kościoła.

Katedra widziała też wydarzenia zdecydowanie mniej spokojne. W 1566 roku, podczas Beeldenstorm, wnętrze dwukrotnie zostało splądrowane przez protestantów. Niszczyli ołtarze, obrazy i wyposażenie kościoła, ale największa katastrofa przyszła kilkanaście lat później. 25 lipca 1584 roku piorun trafił w drewnianą wieżę środkową, która miała około 85 metrów wysokości. Ogień przeniósł się na dachy, później na zachodnią wieżę, stopiły się dzwony, spłonęły organy, a płonące fragmenty konstrukcji runęły na południową część kościoła. Odbudowa trwała wiele lat i dopiero w 1622 roku uznano ją właściwie za zakończoną.

Niedługo później katedra ponownie zmieniła właścicieli. W 1629 roku Den Bosch zdobyły wojska Fryderyka Henryka Orańskiego i Sint-Jan stała się kościołem protestanckim. Katoliccy duchowni musieli opuścić miasto, a większość mieszkańców, która nadal pozostała katolicka, przez kolejne pokolenia korzystała z ukrytych kościołów. Dopiero po zmianach politycznych związanych z okresem francuskim rozpoczęła się długa walka o zwrot świątyni. W 1810 roku podczas wizyty w mieście Napoleon obiecał oddać ją katolikom, ale ostateczną decyzję podpisał dopiero król Willem I w 1816 roku.

W środku warto zwrócić uwagę nie tylko na skalę budowli, ale również na monumentalne organy przy zachodniej stronie kościoła, wysokie sklepienia i kaplicę maryjną. Część wyposażenia zmieniała się wielokrotnie przez pożary, reformację i późniejsze restauracje, więc wnętrze jest właściwie zapisem kilku różnych epok.

Najbardziej charakterystyczne rzeczy kryją się jednak na zewnątrz. Na łukach przyporowych znajduje się 96 kamiennych postaci. Są wśród nich muzycy, rzemieślnicy, zwierzęta i fantastyczne stworzenia przypominające trochę świat z obrazów Jheronimusa Boscha, który mieszkał w mieście i był związany z działającym przy Sint-Jan bractwem.

Podczas ostatniej dużej restauracji do tej wielowiekowej kolekcji dodano coś znacznie bardziej współczesnego. W 2011 roku na południowej stronie pojawił się anioł w dżinsach trzymający przy uchu telefon komórkowy. Telefon ma tylko jeden przycisk - według jego twórcy Tona Mooya do bezpośredniego kontaktu z Bogiem. Rzeźba szybko dostała przydomek "Belengel" i stała się jednym z najbardziej rozpoznawalnych detali całej katedry.

Sint-Jan warto więc zobaczyć dwa razy - najpierw od środka, a później jeszcze raz powoli obejść ją od strony Parade. Dopiero wtedy widać, ile dziwnych postaci, gargulców i drobnych żartów kamieniarze poukrywali wysoko nad ulicą. Jak na budynek, którego początki sięgają XIII wieku, zdecydowanie nie jest to nudny kawał starego kościoła.

MIASTA I OKOLICE

Odkrywaj dalej.

TWÓJ KOLEJNY KIERUNEK

Zobacz, co jest po drodze.

Odkryj na mapie ↗