HISTORIA - NIJMEGEN
Kościół św. Szczepana w Nijmegen
Gotycki symbol Nijmegen z ponad 750-letnią historią. Monumentalne organy, stary grobowiec księżnej Geldrii i wieża odbudowana po bombardowaniu miasta w 1944 roku.
Dane miejsca zaktualizowano:
DLACZEGO WARTO?
Co czeka na miejscu.
Stevenskerk stoi na niewielkim wzgórzu tuż przy Grote Markt i od setek lat jest jednym z najbardziej charakterystycznych punktów Nijmegen. Do kościoła prowadzą schody pomiędzy starymi kamienicami, a po wejściu do środka od razu widać, że nie jest to mała miejska świątynia. Wysokie gotyckie sklepienia, kamienne kolumny, stare nagrobki i wielkie żyrandole dają całkiem dobre wyobrażenie o znaczeniu, jakie Nijmegen miało w średniowieczu.
Budowa rozpoczęła się około 1254 roku, a w 1272 roku kościół był już na tyle gotowy, że został uroczyście konsekrowany przez uczonego i biskupa Alberta Wielkiego. Nie oznaczało to jednak końca prac. Przez kolejne stulecia budynek rozbudowywano razem z bogacącym się miastem. Szczególnie dużo działo się w XV wieku, kiedy Nijmegen było jednym z najważniejszych miast Księstwa Geldrii. Powstał wtedy większy chór z kaplicami, a cała świątynia otrzymała znacznie bardziej monumentalny wygląd.
Z tego okresu pochodzi historia Cathariny van Bourbon, księżnej Geldrii, która mocno wspierała rozbudowę kościoła. Po jej śmierci w 1469 roku pochowano ją w honorowym miejscu przed głównym ołtarzem. W 1512 roku jej syn Karel van Gelre ufundował stojący do dzisiaj kamienny grobowiec. To jeden z tych elementów, które łatwo minąć, jeśli człowiek patrzy tylko na organy i sklepienie, a warto się przy nim zatrzymać.
Średniowieczne wnętrze wyglądało zresztą zupełnie inaczej niż obecnie. Do końca XVI wieku Stevenskerk była kościołem katolickim z około trzydziestoma ołtarzami, obrazami, rzeźbami i kolorowymi malowidłami na ścianach. Kiedy w 1591 roku Nijmegen zostało zdobyte przez Mauritsa van Oranje, świątynia przeszła w ręce protestantów. Ołtarze usunięto, część drewnianych figur spalono, a kamiennym rzeźbom odrąbywano głowy. Podczas późniejszych renowacji spod warstw białej farby udało się ponownie wydobyć fragmenty dawnych malowideł.
Jednym z najmocniejszych punktów wnętrza są dziś organy Königa. Zbudował je w latach 1774-1776 pochodzący z Kolonii Ludwig König. Instrument ma 54 rejestry i około 3600 piszczałek, a jego ogromna, bogato zdobiona obudowa zajmuje praktycznie całą ścianę. Co ważne, nie jest to muzealny eksponat, którego od dawna nikt nie używa. Organy nadal grają podczas koncertów i w 2026 roku obchodzą 250-lecie.
Najbardziej dramatyczny moment w historii budynku przyszedł 22 lutego 1944 roku. Amerykańskie bombowce zaatakowały centrum Nijmegen, a jedna z bomb trafiła w wieżę Stevenskerk. Konstrukcja runęła, uszkadzając również zachodnią część kościoła. Bombardowanie zniszczyło dużą część centrum i pochłonęło setki ofiar, a kilka miesięcy później Nijmegen znalazło się jeszcze na linii frontu i ponownie było ostrzeliwane.
Po wojnie nie zdecydowano się zostawić ruin ani zastąpić kościoła nowym budynkiem. Rozpoczęła się długa odbudowa, która trwała przez kolejne dziesięciolecia. Wieżę ukończono w 1953 roku, a całą odrestaurowaną świątynię uroczyście otwarto ponownie w 1969 roku w obecności księcia Clausa. Dzisiejsza sylwetka jest więc częściowo średniowieczna, częściowo późniejsza, a częściowo powojenna.
Na wieżę można również wejść. U góry wiszą stare dzwony, w tym ważący około 3500 kilogramów Catharinaklok z 1566 roku, oraz carillon liczący 48 dzwonów. Z góry rozciąga się widok na dachy centrum, Waal, mosty i tereny po drugiej stronie rzeki, więc warto zostawić sobie trochę siły na schody.
Stevenskerk dobrze połączyć ze spacerem przez Grote Markt, Waalkade i Valkhofpark. Sam kościół zajmuje centralne miejsce w mieście nie tylko na mapie. Przez ponad 750 lat był świadkiem rozwoju Nijmegen, reformacji, wojen i niemal całkowitego zniszczenia starego centrum, a po 1945 roku stał się jednym z symboli jego odbudowy.
MIASTA I OKOLICE
Odkrywaj dalej.
TWÓJ KOLEJNY KIERUNEK